Chciałbym Wam
przedstawić Zdzisława. Choć „przedstawić” to może nieco mylące słowo, bo nie
chcę, wręcz nie wypada, abym prezentował konkretne fakty dotyczące Zdzisława.
Nie opiszę jak wygląda, czym się zajmuje, ile ma lat, gdzie mieszka, czy ma
żonę, dzieci, psa, co lubi robić w wolnych chwilach ani skąd go znam. Pod tym
względem Zdzisław pozostanie dla Was zupełnie anonimowy. Jednego możecie być za
to pewni – Zdzisław naprawdę istnieje! Żyje i ma się całkiem dobrze.
Tylko czy to na pewno
będzie Zdzisław? Oto pytanie-klucz! Pytanie-wytrych. Pytanie-łom a nawet
pytanie-taran. Czy to na pewno będzie Zdzisław taki, jakim jest naprawdę? Czy
może tylko Zdzisław, jakim go postrzegam przez pryzmat wzajemnych doświadczeń?
A może będzie to wypadkowa dwóch Zdzisławów? Średnia arytmetyczna Zdzisława prawdziwego
i Zdzisława postrzeganego? Takie uśrednienie musiałoby się okazać fatalne w
skutkach. Średnia arytmetyczna to przecież najwyższa forma kłamstwa
współczesnego świata. Jeśli pies i człowiek
mają średnio po trzy nogi to statystycznie patrząc prawda nie istnieje!
Nie, nie ma tu miejsca
na uśrednianie, na siły wpadkowe, na kompromisy. To będzie Zdzisław z mojej
głowy, z moich oczu, uszu, czasem nozdrzy. Zdzisław ze ściśle określonej
scenografii, odgrywający bardzo konkretną rolę w towarzystwie wiecznie tych
samych aktorów. To będzie Zdzisław jednego kontekstu i to będzie Zdzisław
jedynego kontekstu, w jakim go znam. To będzie mój Zdzisław. Być może
najtragiczniejszy z możliwych.