wielka woda co prawda jeszcze nie opadła, ale obawiam się, że zanim to nastąpi opadnie moja ochota, kilka słów podsumowań i wniosków można już wszak sklecić
po raz kolejny w tym roku zobaczyłem ludzką solidarność, solidarność determinacji u walczących z żywiołem, solidarność rozpaczy u tracących wszystko w mgnieniu oka powodzian, wreszcie solidarność bezrefleksyjności u gapiów na mostach i wzdłuż Wisły, i będę szczery: osobiście najbardziej solidaryzowałem się z tymi ostatnimi, choć przesadnie dużo czasu na podziwianie mętnej, śmierdzącej wody nie zużyłem, no bo w końcu magisterka
wielka powódź to wielka tragedia, wielka tragedia to wielkie emocje, wielkie emocje to media, media, które przy każdej okazji uderzają w tony najgłębszego dramatyzmu, oglądając Piotra Kraśkę zastanawiam się, czy już mogę się poryczeć, czy może powinienem jednak poczekać jeszcze chwilę aż komentator sam to uczyni, widząc przejmujące obrazy z lotu ptaka (z góry nie widać, czy pokazuje się rozlewisko głębokości 10 cm czy 3 metrów) połączone z dojmującą muzyką odnoszę wrażenie, że skok z okna byłby w tej chwili najstosowniejszy, niestety, jest to pewien standard dla wszystkich mediów, standard, na który ja się nie godzę, i po prostu wkurwia mnie to, że w sytuacji dramatycznej media dorabiają jeszcze dodatkową porcję dramatu tylko po to, aby przekaz przyciągnął odbiorcę, jest odbiorca – są reklamy, są reklamy – wiadomo co jest
zresztą, czy przypadkiem większości taki sposób przekazywania informacji aby nie odpowiada? może to oczywiste, że media atmosferę dramatyzmu pogłębiają i tylko ja się wygłupiam z moją naiwną i niestosowną (bo skoro tak piszę to na pewno nic mnie ta powódź nie obchodzi) kontestacją?
pytanie: dlaczego zalało? przyczyn pewnie można by wskazać sporo, z czego ze dwie, góra będą lansowane w mediach, reszta pozostanie znana hydrologom, których za kilka miesięcy i tak nikt już nie będzie słuchał, bo za kilka miesięcy zacznie się Wielkie Zapominanie, zapomni się o powodzi, ofiarach, zapomni o potrzebie tworzenia terenów zalewowych, o zabezpieczeniu dużych miast (vide Wrocław), zapomni się w końcu, które obszary są naprawdę zagrożone i powstaną tam nowe domy, w tym wypasione wille i odpicowane pałacyki
to wszystko oczywiście do następnej powodzi, podczas której co nieco się przypomni
chciałem lekko, może trochę zabawnie i z polotem, wyszło jak u zgorzkniałego drwala nafaszerowanego cytryną
może temat zrobił swoje, może późna pora, magisterka (zło wcielone!), albo jeszcze co innego
nie wiem, odreagujcie na demotach
rozdwojenie
-
z racji profilu tego bloga określonego już przez sam tytuł, tematy cięższe
pojawiać się będą na:
http://pisanieprzynosiulge.blogspot.com/
nie zapraszam
14 lat temu
wielka woda jest wynikiem wielkiej chciwości, ludzkiej głupoty i braku szacunku dla matki natury... dzień rodzicielki nastał to i przypomniała o sobie... deszcz mały czy duży padał w czasach, gdy ludzkie nasiono nie zdążyło jeszcze zakiełkować i padał będzie, gdy ludzkość wyginie... po to mamusia natura posadziła miliony hektarów lasów, żeby było czym oddychać, lecz również, by wielkie drągale chlały nadmiar płynów spadających z niebios... bo las to nie tylko drzewa, to również tysiące innych gatunków roślin i grzybów żyjących w symbiozie z drzewami, które lubią pić... las działa więc jak potężna gąbka, która jest niezbędna na terenach górzystych, gdzie gleba płytka, a za nią lita skała, a to z gór przecież najwięcej spłynęło... to nie! przyszedł ludzki tępak, wyciął las, sprzedał drewno, zbudował sobie stół, płot, chałupę i dziwi się, że wielka woda zabrała mu wszystko to, czego się dorobił... głupie to było, jest i będzie... ale w przyrodzie nic nie ginie, matka zawsze upomni się o swoje... ta matka nie wybacza nigdy...
OdpowiedzUsuńakurat problem wylesienia nie dotyczy Polski w jakimś gigantycznym stopniu.
OdpowiedzUsuńMnie najbardziej wkurwia to, że państwo (czyli my wszyscy) znów zrzucamy się na poszkodowanych. Wkurwia mnie, że się daje ludziom przesłania - nie musicie się ubezpieczać, jak coś się stanie to damy wam zapomogę, pożyczymy na nowy dom. Co to ma być? Koncert życzeń?
Od 3 lat zdaje się ubezpieczenia płodów rolnych są obowiązkowe i państwo dopłaca nawet do składek ubezpieczeniowych, a ubezpieczonych nadal jest poniżej 10%. Kiedy polskie społeczeństwo nauczy się być samodzielne?
To, że za pół roku wszyscy zapomną tu się zgadzam, choć jednak chyba część lekcji odrobiono. Kilka ważnych i dużych miast (np. Opole) obroniło się przed wodą, a w 1997 je zalało.
"akurat problem wylesienia nie dotyczy Polski w jakimś gigantycznym stopniu."
OdpowiedzUsuńNie wiem czemu ten cytat mnie rozśmieszył, to takie Kamilowate ;) a pamiętacie jeszcze Szwedzkich bezrobotnych?
No cóż, nie mam nic przeciwko pomocy Państwa dla powodzian, zwłaszcza biorąc pod uwagę skalę tragedii, koszty ubezpieczenia terenów zalewowych i sytuacje majątkową wielu powodzian.
Ale media to zupełnie inna sprawa. Też mnie wkurwiają ale jak się zastanowić nad anatomią medialnego pasztetu to dziennikarska prostytucja jakoś mniej irytuje. W TV nie mogę zrozumieć tylko prestiżu jakim cieszą się pracownicy tego medium i tego że ludzie naprawdę myślą że 'Fakty' podają ważne informacje a występujący tam politolodzy mówią mądrze;)
Na szczęście są jeszcze jednoznacznie pozytywne osoby w naszych mediach, takie, które rozjaśniają ich szarzyznę swym stroboskopowym wdziękiem. Moim prywatnym liderem wśród nich jest "pogodynek" z TVP Info - Ziemowit Pędziwiatr!
OdpowiedzUsuń