środa, 8 września 2010

po przerwie

milczałem długo i kilka osób (może nawet z 5!) może się ucieszyć, że milczenie przerywam, przerywam zaś, bo w końcu trzeba, blogi są jak kaktusy – można zapomnieć, zaniedbać i lekceważyć, ale tylko do pewnego momentu; niepodlewane przez wiele miesięcy też w końcu więdną

zwłaszcza, że od ostatniej notki trochę się działo

mamy nowego prezydenta i starego Jarosława

mieliśmy reality show w scenerii Krakowskiego Przedmieścia, gdzie natchnieni Obrońcy skutecznie, jak dotąd, oparli się nikczemnym zapędom antychrystów-zapaterystów; Krzyż stoi nadal, Obrońcy, choć od Krzyża oddzieleni, czuwają bezendu…

w krajowej polityce zakończyła się definitywnie era pokoju; winą obarczyć można prezydenta Bronisława, który odrzucił wymęczoną miłość prezesa Jarosława i nie pozwolił mu wygrać walki o najwyższy urząd w Państwie; zresztą, może było to tylko „fatalne zauroczenie”?

odbył się pierwszy afrykański mundial skutkiem czego w Lidze Europejskiej sędziuje teraz pięciu sędziów a kibice nie mogą używać wuwuzeli

pozamundialowo grali polscy piłkarze; łagodne usposobienie i pogodny nastrój dzisiejszego wieczora powstrzymują mnie przed komentarzem do spotkań z Hiszpanią i Kamerunem; mecze z Ukrainą i Australią przywodzą zaś na myśl nadzieję – słowo klucz, jeśli chodzi o polskie piłkarstwo ostatnich dwudziestu lat

z rzeczy prywatnych:

za dużo padało
za dużo grzmiało (pomijając ten jeden raz, gdy grzmiało tuż obok a w plecy siekał grad – są wyjątki od reguł, które czasem trzeba wypróbować osobiście, aby przekonać się, czemu są tylko wyjątkami)
ogólnie to, jak zwykle, za krótko
zbyt wielu młodych ludzi przedkładało prymitywizm, nieokrzesanie i niedostatki intelektu nad choćby odrobinę refleksji (dotyczy drugiej odsłony lata)
Mój Aktualnie Ulubiony Zespół uradował mnie wydaniem nowej płyty
skończyło się lato a w tym roku jest to dla mnie dość istotny moment

robi się późno, na tę chwilą powinno wystarczyć; postaram się wkrótce o coś ciuteńkę głębszego – nie powinno być trudno

1 komentarz:

  1. gdyby notatki pojawiały się zbyt często byłyby one jak niemiecka marka w czasach republiki weimarskiej.

    OdpowiedzUsuń