sobota, 17 kwietnia 2010

żałoba, vol. 1

rozpoczął się ostatni dzień żałoby, zbliża się czas podsumowań, choć ostatni akt tego dramatu dopiero przed nami, ja o kilka słów pokuszę się już teraz
katastrofa 10 kwietnia zyskała wymiar symboliczny w chwili, w której prezydencki samolot ostatecznie się roztrzaskał, nie dało się uciec od skojarzeń, analogii; zgodnie przyjęliśmy, że to swoisty „Katyń 2”, wstrząsający sequel jednego z najboleśniejszych elementów naszej historii
niewiele osób starało się, co prawda, zbadać merytoryczną zasadność tego porównania, lecz może jeszcze przyjdzie na to czas
zaczął się żałobny, ośmiodniowy tydzień, dziesiątki tysięcy Warszawiaków ruszyło jeszcze w sobotę pod Pałac Prezydencki, tysiące niosły znicze i kwiaty, setki aparaty fotograficzne, właściwie nie powinno mnie to dziwić, w końcu: umarł Prezydent, trzeba zrobić pamiątkową fotkę
potem można wrzucić na nk
w niedzielę przywieziono Jego ciało, kondukt przejechał z Okęcia do Pałacu witany przez tłumy, podobno były oklaski, ciekaw jestem z jakiej okazji, że chociaż z powrotem bezpiecznie doleciał? że w ładnej trumnie? a może to jest jakieś rozwiązanie tej emocjonalnie trudnej sytuacji? może to próba przełamania tabu śmierci? to w takim razie ja też poproszę po moim zgonie oklaski, i serpentyny i baloniki, a na pogrzebie puśćcie trochę dobrego heavy metalu
niemniej jednak jedność w narodzie trwała dalej
do wtorku
okazało się, że widmo smoka wawelskiego wciąż krąży nad grodem Kraka i ujawnia się w chwilach zupełnie niestosownych, tym razem wypełzła bestia niepostrzeżenie spod mitry arcybiskupa Dziwisza (choć sam kardynał mocno zarzeka się, że jego mitra nie miała z tym nic wspólnego) i zionęła na całą Polskę nowiną wskazującą Wawel jako miejsce pochówku prezydenckiej pary, z miejsca poderwały się setki szewczyków kombinujących, jakby tu się smoczego problemu pozbyć, nic jednak nie mogli mu oni uczynić, skoro znalazła gadzina schronienie w cieniu purpurowej piuski
niestety, jedność przy tym wszystkim pękła, odrobina goryczki rozlała się po kraju

cd (chyba) n

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz