powoli się wdrażam
obowiązki nie wydają się przesadnie skomplikowane, wymagają natomiast automatyzmu, który muszę nabyć metodą licznych powtórzeń i (oby nielicznych!) błędów
jest to, co przychodzi na myśl przy słowie „biuro”:
jest fotel (wygodny!), komputer, biurko, stosy dokumentów, telefon dzwoniący z natężeniem umiarkowanym, umiarkowanym+, są ludzie, którzy się kręcą, przechodzą i mijają a czasem o coś proszą, są wyprasowane koszule, krawaty, gustowne garsonki i schludne spódnice, jest kawa, herbata, zszywacz, koperty i karteczki samoprzylepne, są drukarki, kopiarki, nawet skaner jest
jest regularność, powtarzalność, przewidywalność, z rzadka zakłócany spokój, jest stabilne, dalekie od sprinterskiego tempo, tu się zadyszki raczej nie łapie, ciśnienie w normie (chyba, że za dużo kawy, bo ekspres ma guzik ‘podwójne espresso’ i ten guzik kusi)
jest wesoło, czasem wręcz śmiesznie, swobodnie, poczciwie i uprzejmie
jest stabilność, są perspektywy
pytanie na dziś, a zarazem na nieokreślone jutro, brzmi: czy, albo bardziej optymistycznie: jak się w tej konfiguracji odnajdę
p.s. drodzy Czytelnicy (jako, że jest Was garstka może czuć się wyjątkowo elitarnie, co schlebi zarówno Wam, jak i mnie), powyższą notkę traktujcie trochę w charakterze zapychacza-przedłużacza, kiedy tylko się zmobilizuję wrzucę tu parę niepoukładanych myśli w związku z Jezuskiem Śródmiejskim, którego chciałbym Wam przedstawić
cierpliwości!
rozdwojenie
-
z racji profilu tego bloga określonego już przez sam tytuł, tematy cięższe
pojawiać się będą na:
http://pisanieprzynosiulge.blogspot.com/
nie zapraszam
14 lat temu
no to teraz się niecierpliwię na Jezuska
OdpowiedzUsuńByleby Ci dupsko za bardzo nie urosło od biurowej roboty :P teraz kusi espresso, a przyjdzie czas i na pączki :)
OdpowiedzUsuńOby Twoje stópki nie zapomniały o odparzonkach po kilometrach zrobionych na nierównościach, a jajeczka niech się za nadto nie odzwyczajają od siodełka - pozostań nam Grabarzkiem, jakiego kochamy :)